Kurcze znalazłem opcję ukrywania bloga, uczyniłem to.
Kilka dni przerwy i nie wyobrażam sobie że nie piszę, czegoś cholernie mi brakuje, więc jestem tu znowu....
Trochę się działo przez te dni, ale nic co byłoby miłego więc uznajmy za wycięte to z życia.
---
Od pewnego czasu w zakładzie los rzuca mi kłody pod nogi. Trafiają mi się sami złowrodzy ludzie, tak jakby ktoś ich nasłał na mnie - porażka...
A no i dostałem ofertę pracy w DE całkiem fajne zarobki i mógłbym tylko na 2 mce tam myknąć...
czwartek, 11 lipca 2013
wtorek, 9 lipca 2013
Odchodzę. To więcej niż pewne...
Kurcze nadszedł chyba ten moment, w którym muszę się rozstać z blogowiskiem.
Jakoś za dużo tu wspomnień i tych niezbyt przyjemnych doświadczeń. Z drugiej zaś strony to chyba za dużo tu mojego życia odkryłem.
Wszystkim co śledzili, czytali i pomagali mi przejść przez ten cały czas blogowania, wielkie DZIĘKUJĘ!
Jakoś za dużo tu wspomnień i tych niezbyt przyjemnych doświadczeń. Z drugiej zaś strony to chyba za dużo tu mojego życia odkryłem.
Wszystkim co śledzili, czytali i pomagali mi przejść przez ten cały czas blogowania, wielkie DZIĘKUJĘ!
Myśli
No nie mogłem wczoraj się powstrzymać by tego nie zapisać, skąd to się wzięło - na prawdę nie wiem... Po prostu siedziałem - dobra przyznam się - otworzyłem książki by się pouczyć - a co tam to wcale nic strasznego i w pewnym momencie wpadło mi to do głowy.
Interpretować można do woli (czy dowoli???) :D
I gdy cię dymam i dymam i dymam,
Przypomina mi się ta życiowa zadyma,
Ty jesteś tu jam jest tam.
Czas nasz ucieka.
Wszystko to płynąca rzeka,
Chwili nie utrzymasz ona jak rzeka ucieka…
Zatrzymały się myśli…
One tylko pozostały…
One same czekały…
Roztargnione, tańczyły jak szalone,
Szukały swego pana,
Lecz znalazły dni skończone.
Interpretować można do woli (czy dowoli???) :D
Myśli
I gdy cię dymam i dymam i dymam,
Przypomina mi się ta życiowa zadyma,
Ty jesteś tu jam jest tam.
Czas nasz ucieka.
Wszystko to płynąca rzeka,
Chwili nie utrzymasz ona jak rzeka ucieka…
Zatrzymały się myśli…
One tylko pozostały…
One same czekały…
Roztargnione, tańczyły jak szalone,
Szukały swego pana,
Lecz znalazły dni skończone.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Ich wünsche euch einen tollen Start in die neue Woche!
Wiem wiem, poniedziałek rano dla wielu to dzień stracony, ale czy aby na pewno!?
Słodko i kolorowo życzę Wam udanego startu w nowy tydzień ;-)
Ostatnio zaczynam zauważać, że rzucam się w wir pracy, to jak alkoholizm - a no tak mamy jeszcze takie słówko jak - pracoholizm - i to jest to! Idąc do pracy czuję jak moje życiowe rozterki zostają w tyle tak jak w tej piosence Maryli Rodowicz - Remedium, tam potrafię się wyłączyć od myślenia o sobie, zajmując się pracą, ludźmi którzy mnie odwiedzają. Choć są chwile, że gdzieś sobie coś przypominam, ale to tylko przebłyski, więc spokojnie to wytrzymuję.
W pracy
Pracuję sobie w zakładzie już prawie 2 lata, poznałem już tyle nowych ludzi, zupełnie różnych, ale wiecie co - wielu z nich ma wspólną cechę - niechlujstwa. Tak, tak bardzo nie lubię niedokładności, robienia czegoś na odwal, a to bardzo często się trafia, wprowadzając mnie niekiedy w furię :D tak złoszczę się strasznie - czasem czekam by ktoś popełnił błąd raz n-ty i wtedy zwracam uwagę. Mówią, że się czepiam, że jestem wredny, że dużo wymagam, ale ktoś musi w końcu, bo co to by było gdyby wszyscy wykonywali swoją pracę na odpierdol!?
Nawet wczoraj z koleżanką wspominaliśmy jej początek, kiedy to zwracałem jej uwagę :D Śmiesznie to wyglądało, pamiętam sytuację jak gdyby to wczoraj było.. Dziś się z tego śmiejemy ale co by nie było to uwaga była słuszna ;-)
Chyba tak przesiąkłem tym Niemieckim, że dewiza "Ordnung muss sein." towarzyszy mi wszędzie :D A może jestem tylko człowiekiem "porządkolubnym" oh jaki neologizm powstał :D
Ano wyjazd
Tak, tak, coraz bardziej nastawiam się psychicznie do wyjazdu. Ciężko mi się pogodzić, że robię sobie przerwę, ale cóż chyba jest to wskazane. Papiery udało mi się złożyć w ostatniej chwili, lecz prawda jest taka, że dziś rano zadzwonił do mnie pan z uczelni z informacją, że rektor Jego Magnificencja podjął decyzję o zamknięciu kierunku na który startowałem ze względy na zbyt małą liczbę chętnych, tylko 4 osoby chciałby być nauczycielami po germańskiej - więc padło pytanie czy zgadzam się na przeniesienie na filo ogólną... no cóż choć niezbyt chętnie zgodziłem się - bo co mi szkodzi, przecież i tak może nie będę studiował w tym roku...
Szkoda bo zrobienie dodatkowych uprawnień kosztuje niemało, 900 zł za semestr, czyli 3 x 900zł = 2700zł kurcze jak na moje marne zarobki to dużo.
Pytanie co teraz.... ?
sobota, 6 lipca 2013
Kiedy Gej dojrzewa?
Dojrzałość - ciekawe sformułowanie - lecz sama dojrzałość nie istnieje. Mówiąc o dojrzałości zawsze ma się jakiś konkretny rodzaj tejże dojrzałości.
Dlaczego dziś o dojrzałość?
Hm... powód jest jeden, a mianowicie któregoś dnia wszedłem znów na felka albo kumpelka - już dokładnie nie pamiętam, na którym z nich znalazłem taki oto zapis:
W życiu człowieka przychodzi taki czas, kiedy uświadamia sobie, że wszystko może mieć: kasa, dobra fura, markowe ciuchy, dobrze płatna praca, masa znajomych i paru przyjaciół... ale jeśli nie ma tej jednej osoby, która zawsze jest przy nim... przy której bez krępacji może śmiać się, płakać, wzruszać, budzić się co ranka i czekać z niecierpliwością aż ten cholerny telefon zadzwoni to wszystko inne jest nieważne... wszystko inne traci sens! Można być otoczonym wieloma ludźmi i nadal można być samotnym. Ja chcę tego uniknąć! Mimo, że mam wiele rzeczy, to jednak brakuje mi osoby, z którą będę się nimi dzielić! Nie szukam modela czy księcia z bajki...szukam zwykłego faceta, który pozwoli mi się poznać a z czasem może i pokochać.
Jakże pięknie to brzmi, tak prawdziwie - szczerze...
Konwersując z ludźmi, czasem niekiedy zastanawia mnie czy w ogóle oni dojrzeli do tego by zrozumieć, kim są? Wielu udaje bi, sam kiedyś udawałem, ale gdy pada pytanie o dziewczyny, wówczas niektórzy już nie mają nic do powiedzenia.
Być dojrzałym to mieć jaja? Czy nie koniecznie?
Najprostszy przykład, to mój Adi, zaczęło się 12 grudnia 2012 - było tak fajnie, spotykaliśmy się już tyle razy, a i chyba poznaliśmy trochę, jednak nie wszystko jest tak kolorowe. Gdy zauważyłem, że coś jest nie tak, że kontakt się urywa, z wiadomych przyczyn, zaproponowałem spotkanie, rozmowę - i co zostałem zbyty. Co brak odwagi? Czy o co chodzi?
Wielu facetów homoseksualnych ma chyba jakieś braki w dojrzałości. Teoretycznie są dojrzali, jedni prowadzą firmy, drudzy są dobrze ustawieni, za sprawą dobrej pracy, inni nie narzekają na to co im los zgotował, a jeszcze inni dopiero co szukają swego miejsca na ziemi. Ale wszystkich łączy jedno - gdy trzeba powiedzieć komuś prawdę, to automatycznie odwaga spierdala jak tchórz... I nie ważne kto kim jest - czy to kibol, dres, sneaker, przeciętny facet, młody, starszy, etc. - każdemu brakuje odwagi.
Zauważalne jest to, że z wiekiem faceci potrafią bardziej się zakwalifikować do pewnej grupy orientacyjnej: hetero, homo, bi, trans, etc... Słowa płynące z ust, czy z komunikatora często gęsto są tylko grą słów, polegającą na tym by zwabić osobnika. Nie liczy się poznanie i odkrycie człowieka, chęć bycia szczerym od pierwszego momenty, liczy się zdobycz i czy to można nazwać dojrzałością?
czwartek, 4 lipca 2013
no to koniec
Są momenty, że zaczynam zastanawiać się po kiego grzyba mi ten blog? - Ale wiecie co? Kurwa, przecież Wy jesteście jedynymi ludźmi z którymi mogę o wszystkim "pogadać" - tak po pisać :D i gdy przechodzi myśl, skasuj go, usuń - wpada mi na bańke - ej nie szalej tak, przecież sensem jest pisać i mieć kontakt z ludźmi, a nie zamknąć się w czterech ścianach.
Za sprawą Waszych komentarzy pod poprzednim postem gimnastykując się udało mi się zarejestrować na studia, co prawda to tylko rejestracja niczego nie przesądzająca, ale jako wyjście awaryjne może być.
Szymek mówi proste: JEDŹ! Jak nie pojedziesz to będziesz żałował tak jak ja żałuję. (Nie poszedł na to co chciał, ze względu na rodziców. - Teraz żałuje, a rodzice mówią spróbuj jeszcze raz.)
Niestety chmury wisiały nad moją znajomością z Adrianem, kłębiły się, aż w końcu można powiedzieć że spadł ulewny deszcz i zmył prawie wszystko. To już tak jest, że szczerość niekoniecznie popłacała. A koniec jest jej efektem. Dziś mija dokładnie 2 tygodnie jak ostatni raz się widzieliśmy, wtedy trochę wypiliśmy, spotkaliśmy się ze znajomymi Adiego i potem wracając zaszliśmy do Niego. Piwko piwkiem, ale zaczęliśmy się całować. Wtedy też powiedziałem, że przez zastosowanie kremu, wywołało podrażnienia. Chciałem być szczery dałem mu jeszcze adres tego bloga - wtedy najprawdopodobniej wszystko się skończyło... Adi już się nie odzywa, jeśli coś zagadałem to i owszem odpisał. Pytałem o spotkanie, chociażby tylko pogadać, ale ciągle coś wyskakuje, to to, to tamto. Skoro tak, to nie pozostaje mi nic innego jak pogodzić się z tą trudną wieścią, że to koniec. Zależało mi i to bardzo. Kurcze fajny z Niego człowiek, ambitny, mądry. Ma poczucie humoru, zawsze uśmiechnięty, wesoły bardzo Go polubiłem. Trudno jest teraz pogodzić się, że to koniec.
A teraz się wyżaliłem i idę spać, bo wczoraj przybalowałem i to ostro, za te wszystkie czasy gdzie nie wypalało, za to co się nie udawało, wczoraj sobie odbiłem. Znajomi z pracy trochę osobistości i polecieliśmy równo... :D Pamiętam tylko do 4 kolejki potem to tylko przebłyski. Fajnie bo w końcu oderwałem się od tego wszystkiego choć jeden wieczór spokojnie mogłem zapomnieć o wszystkim i poczuć się wolno...
Wiem, że nie w alkoholu topi się smutki, ale czasem oderwanie się od rzeczywistości bardzo pomaga, i ja tego wczorajszego wieczoru za nic w świecie nie żałuję.
środa, 3 lipca 2013
na drodze bez odwrotu?
Wybierając pomiędzy Polską a Niemcami muszę z czegoś zrezygnować... Choć może mam jeszcze jeden dzień na szybką akcję z rejestracją na studia to już jednak chyba się oswoiłem z decyzją jaką chyba podjąłem.
Kurde głupi jestem, nie potrafię utrzymać swojego zdania - wpływ wielu czynników, ludzi na których w chuj mi zależy sprawia, że te jebane decyzje są tak trudne w akceptacji.
Albo zostaję, dorabiam mój zakład (chyba chcą mnie dokształcać i "awansować" - takie przesłanki chodzą, a i z zachowań ludzi z górnej półki coś takiego wynika) i studiuję sobie dalej nie tracą statutu studenta - albo spierdalam do Braci w Niemiec i tam przez pewien czas jakąś Arbeit wykonuję, no właśnie jakąś bo jak widzę ogłoszeń jest wiele, oj wiele, tylko tak jakby ludzi brakowało :D czyli szanse na znalezienie czegoś jest. 400 Euro zarobić zarobię - ale to trochę tak nie wiele - i tu przychodzi przecież myśl - ej ty! - ty przecież nie na zarobek tam jedziesz, tylko zakumplować się z jęzorem, bo szprechanie po niemieckim to nie szprechanie po niemiecku - kto nie studiował może nie skumać tego co chcę Wam powiedzieć - ale na filo tak już jest to czym się mówi na studiach, to czego się używa tak o, bo się zaszłyszało coś w radiu, tv, albo na wykładzie czy ćwiczeniach to nie zupełnie to czym mówią rodowici... dlatego tak ważne jest wybyć i podłapać tego "rodowickiego języka".
Ja pierdziele, się trochę dygam... zostawiam tu wszystko, wszystkich, no dobra wrócić mogę w każdej chwili, ale wiecie czego mi będzie brakowało - zajebistych ludzi, z którymi przebywałem na studiach, choć każdy z nich/nas miał swoje wady, to tworzyliśmy pojebany - dziwny - układ :D
Co dalej z Adim - czas pokaże czy wgl. to ma szanse racji bytu? Tego już nie wiem - ciężko ocenić - bo jak wiadomo, to co jest tylko dla zabicia czasu, albo jednym wyjściem z wielu, może być również niczym - i na nic zdadzą się starania...
P.S. Adi - jeśli to czytasz, to m.in. to o czym chciałem z Tobą pogadać...
A swoją drogą to wkręciło mi się ostatnio - opowieści - opowiadania - jakich jak się przekonałem wiele w sieci - przeważnie to seks-spotkania, etc. no ale kurcze, chłopaki nie próżnują i skrobią pobudzając wodze fantazji :) :) :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




