![]() |
| Źródło |
wtorek, 30 września 2014
poniedziałek, 29 września 2014
Uwięziony na weekend
Piątek miał być końcem tygodnia, początkiem wielkiego odpoczynku, za sprawą zakończenia praktyki, a zmaganiami się jedynie z pracą.
Szybko uwinąłem się na praktyce z obowiązkami dnia powszedniego. Oddałem zebrane prace, oddałem pożyczone materiały i udałem się do domu. W między czasie oglądałem jeszcze auto na sprzedaż, chcę jakieś kupić, lecz to nie lada wyzwanie.
Popołudniem udałem się do pracy. Wszystko było w porządku. Jedyne co mnie jakoś martwiło, to to, że jestem od x-czasu bez telefonu. Mój Sony Xperja J odmówił posłuszeństwa. Ekran przestał należycie funkcjonować. Od środka w dół mam pasy, a od środka w górę plamę i po lewej stronie pas czerni, który w zależności o kaprysu zajmuje 1/3 albo i 2/3 a nawet 3/3:D całości ekranu. Jednym słowem - zostałem uziemiony.
![]() |
| Źródło |
Kolejny raz przekonuję się, jak bardzo ważną rolę gra w moim życiu telefon. Bez niego to jak bez ręki, ani dostępu do sieci, ani kontaktu ze światem. Szkoda, a spoglądając na fundusze nie zapowiada się prędko, że będę mógł zakupić nowy, tym razem telefon firmy Samsung - gti 9070 S Advance. Fajny model bawiłem się nim i spodobał mi się, a dodatkowym plusem jest to, że testuje go kolega, który ma sporawe wymagania względem funkcjonalności telefonu. Jeśli wykasować wszystkie gierki jakie to on sobie zaczerpnął to dla mnie będzie full wypas.
Pracę skończyłem dość szybko. Akurat to trochę dziwiło, rzadko się zdarza, że kończę przed czasem, no ale starania czasem biorą górę. Oznajmiłem, że skończyłem i poszedłem do szatni zbiorczej, zabrać swoje rzeczy, a przy okazji jeszcze się ogarnąć. Zajęło mi to jakieś 15-20 minut. W tym czasie reszta paczki zbierała się do wyjścia. Jakimś dziwnym trafem paczka zapomniała, że jestem jeszcze w środku i tak pani kierownik zamknęła budynek uzbrajając alarm. Po czym odjechali do domu. Słyszałem jeszcze jak rozmawiali w środku, no ale szybciej wyszli.
Gdy otworzyłem sobie drzwi przejściowe z jednego pomieszczenia do drugiego nie byłem jeszcze świadom co się święci. Zabrałem papiery, torbę i otwierałem drzwi gdy moim oczom ukazała się ciemność w pomieszczeniu. Pomyślałem pewnie czekają przed drzwiami głównymi. I ruszyłem ku wyjściu. Robiąc jeden krok w budynku rozległo się wycie - tak - to alarm pomyślałem. Ale jak to możliwe. Dochodząc do wyjścia głównego było już jasne. Utknąłem w środku. Alarm wył po czym przestał, a że telefonu nie miałem nie mogłem z nikim się skontaktować. Wszystko było już zamknięte bez możliwości jakiejkolwiek komunikacji ze światem. Jedyne co mogłem zdobić to włączyć alarm kolejny raz, także usiadłem sobie przy drzwiach i spokojnie obserwowałem przez okno nocne życie miasta, jednocześnie czekając na ochronę, która na pewno się zjawi. Minęło jakieś pół godziny gdy przyjechał patrol firmy ochroniarskiej, po porozumieniu się z nimi przez szybę skontaktowali się z szefową, która po 15 minutach przyjechała na miejsce.
Szczere przepraszam i ten moment gdy nie wiesz jak się zachować. Na szczęście obeszło się bez przeszukań i filmowych wizji takich akcji. Jedyne co to poproszono mnie o dowód osobisty i spisano dane :) Poczekaliśmy na taxówkę i wróciliśmy już spokojnie do domu. Oj długa ta noc i tydzień był.
Teraz można powiedzieć przeszedłem do historii firmy :D A ubaw i wspomnienia pozostaną na długo :)
sobota, 20 września 2014
Polszczyzna polszczyźnie nie równa, ale i wrogiem
Jedni twierdzą, że popełniane przez nas błędy językowe wynikają z nieczytania. Coś w tym musi być, skoro człowiek mniej czyta, mniej pamięta jak wyraz wygląda.
Wymawiając słowo "sól" czy to istotne w tym momencie jest czy tam jest "ó" czy "u"? No, nie. W wymowie sól to sul i tyle. Tak samo jak "hak"czy "chak", "komórka" czy "komurka" wszystko jedno - dźwięk słyszany? Słyszany.
Gdy się jednak ma do pisowni, zaczynają się schody. Bo jak napisać skąd - zkąd, poczekaj, poczekaj może jeszcze skond, albo zkond? I weź tu bądź mądry, co wybrać?
Żyjemy w erze Facebooka - tak przynajmniej mówi się w moim kręgu znajomych. Żyjemy? A może my tylko ślęczymy w ogłupieniu.
Wchodząc na wspomniany już portal społecznościowy zdarza się, że spoglądam w bieg historii, co tam w trawie piszczy/piszczało. Momentami nie dowierzam temu co widzę.
nasza sól jest jak nie nasza "sul"
nasze tracicie jest jak nie nasze "traczicie"
i tak dla przykładu jeszcze kilka innych słówek:
- lepszejszy,
- poza mno,
- męzyzn,
- zwiozek,
- mnie lubio,
- pujdzie,
- zemno
- ... .
Wniosek jest jeden, wydawajmy więcej opinii, orzeczeń o dysleksji itp., itd. a na pewno za kilkanaście lat będziemy jeszcze się posługiwali językiem polskim :) Obniżajmy progi zaliczeniowe na egzaminach, maturach i dalej.
Ale by obsłużyć miotłę, łopatę, czy umieć właściwie otworzyć drzwi też trzeba umieć czytać.
P.S. Tekst powstał tylko dlatego, że ilość byków na facebookowych wpisach mnie poraża.Nie twierdzę, że moje wpisy tutaj są bezbłędne, wolne od błędów stylistycznych, etc (oj i to nie jeden by się znalazł) przynajmniej staram się pilnować. Pisząc "sul" wyraz mi już podkreśla - to gdy to widzę chyba każdemu powinna się lampka zapalić, że coś z tą pisownią jest nie tak?
Wymawiając słowo "sól" czy to istotne w tym momencie jest czy tam jest "ó" czy "u"? No, nie. W wymowie sól to sul i tyle. Tak samo jak "hak"czy "chak", "komórka" czy "komurka" wszystko jedno - dźwięk słyszany? Słyszany.
Gdy się jednak ma do pisowni, zaczynają się schody. Bo jak napisać skąd - zkąd, poczekaj, poczekaj może jeszcze skond, albo zkond? I weź tu bądź mądry, co wybrać?
Żyjemy w erze Facebooka - tak przynajmniej mówi się w moim kręgu znajomych. Żyjemy? A może my tylko ślęczymy w ogłupieniu.
Wchodząc na wspomniany już portal społecznościowy zdarza się, że spoglądam w bieg historii, co tam w trawie piszczy/piszczało. Momentami nie dowierzam temu co widzę.
nasza sól jest jak nie nasza "sul"
nasze tracicie jest jak nie nasze "traczicie"
i tak dla przykładu jeszcze kilka innych słówek:
- lepszejszy,
- poza mno,
- męzyzn,
- zwiozek,
- mnie lubio,
- pujdzie,
- zemno
- ... .
Wniosek jest jeden, wydawajmy więcej opinii, orzeczeń o dysleksji itp., itd. a na pewno za kilkanaście lat będziemy jeszcze się posługiwali językiem polskim :) Obniżajmy progi zaliczeniowe na egzaminach, maturach i dalej.
Ale by obsłużyć miotłę, łopatę, czy umieć właściwie otworzyć drzwi też trzeba umieć czytać.
P.S. Tekst powstał tylko dlatego, że ilość byków na facebookowych wpisach mnie poraża.Nie twierdzę, że moje wpisy tutaj są bezbłędne, wolne od błędów stylistycznych, etc (oj i to nie jeden by się znalazł) przynajmniej staram się pilnować. Pisząc "sul" wyraz mi już podkreśla - to gdy to widzę chyba każdemu powinna się lampka zapalić, że coś z tą pisownią jest nie tak?
środa, 10 września 2014
Interwencja karą wymierzoną przeciwko sobie samemu
Myślałem, że złe czasy już minęły. Myślałem, że to co w życiu złego było, to daleka przeszłość i wrócić nie wróci.
Jaki ja jestem głupi. Sam nie wiem jak zacząć i co powiedzieć. A wiem, że muszę, bo muszę się wygadać - problem w tym, że nie mam komu, tzn. nie ma takiej osoby, do której bym napisał bądź zadzwonił i pogadał. Głupie to, ale jednak.
Korzystając z okazji bycia w rodzinnych stronach, odwiedziłem dom. W sumie to mógłbym napisać odwiedziłem piekło. Czas jest najlepszym lekarstwem. Odkąd już tu nie mieszkam - minęło już kilka lat - czas sprawił, że zapomniałem o przykrych i złych chwilach. Raczej je odrzuciłem, dokładniej mówiąc wyparłem z pamięci. Nie spodziewałem się, że to wróci.
W gwoli przypomnienia ojciec to "patola" - alkoholik i totalne dno. Dziś ten obraz powrócił. Dziś znów powróciła chujowa nienawiść. Bo czujesz nienawiść i wstręt do tego człowieka. Czujesz złość. Ale! Widzę przed sobą człowieka - postać żywą - wówczas coś wewnątrz mówi - szanuj - jak? Kto mi powie jak? Jak można kogoś szanować kto cię wyzywa, niszczy twoje życie, zniszczył wspomnienia, dzieciństwo?
Nie pytam nikogo o odpowiedź, bo nikt mi jej nie da. Ona rodzi się we mnie. Usłyszeć mogę od ludzi, że oprawcy, agresorzy, zabójcy, gwałciciele i inni przestępcy zasługują na karę, już nie wnikając w to jaką.
Ja wam mówię tylko to są nadal ludzie - szacunek - to coś więcej jak akceptować, tolerować ludzi, którzy nam nie wadzą, nie przeszkadzają, choć nie są identyczni, to ich uznajemy. Szacunek to także umiejętność życia z ludźmi, którzy jednak są skrzywdzeni przez los i to jaki wiodą żywot, sprawia, że krzywdzą innych.
Nie umiem potraktować człowieka jak przedmiotu i wyrzucić jak zużytą rękawiczkę. Nie umiem też ich niszczyć w potocznym rozumieniu.
No nie umiem.
Wracając na ziemię dziś ojciec znów uniósł rękę na mamę. Tym razem byłem przy tym :( Nawet nie wiesz jak to serce boli. To co piszę to tylko słowa, które i tak nie każdy rozumie:(. Zareagowałem chwytając go i odciągając jednocześnie poszarpując się z nim. Wyzwisk co nie miara i jeden wielki krzyk. Znosząc jego demonstrowanie siły, chyba by mnie wystraszyć, zadzwoniłem pod numer 99.. tu w pierwszym momencie wybiłem 999, gdy tylko spojrzałem na telefon, wykasowałem numer i przez moment przeszło mi przez myśl: dzwonić? Po czym wybiłem 997 i złożyłem zgłoszenie. Policja chyba się nie śpieszyła przyjechała ponad godzinę od zgłoszenia.
W tym czasie wysłuchałem, że nie jestem u siebie, że mam wypierdalać, że jestem nikim, że nic nie umiem, że nie obronię się, itp. Znosząc jego miny, demonstracje tego co mógłby zrobić, ale jest jeden problem.... usłyszałem go od niego: "...nie mogę, bo jesteś moim synem". No proszę. Mnie nie chciał uderzyć, ale mamę to i owszem. Damski bokser.
Gdy już uświadomił sobie, że jednak to nie był żart z policją, to zgrywał się, że się nie boi. Latał to z domu na dwór i z powrotem. "No niech przyjeżdżają. Kiedy przyjadą? Ile będę na nich czekał. Gdzie są te szmaty." Latał i szukał - sam nie wiem czego - ale wołał "ja im pokażę" Po jakichś 20 a może nawet pół godzinie wrócił i próbował wymusić na mamie, żeby powiedziała, że jej nie uderzył "No powiedz, przecież cię nie uderzyłem." Na co moja reakcja była jednoznaczna. "Moje oczy to widziały. A ja Ci tego nie zapomnę." Kolejno usłyszałem, że chcemy z mamą go wrobić w coś czego on nie zrobił. Gdy jednak już był pewien, że mam nie cofnie tego co powiedziała. Próbował znaleźć sobie sojusznika w młodszym bracie. "Chyba staniesz za ojcem." Powiedział do brata. Ten to usłyszawszy parsknął śmiechem i dorzucił "3 lata nie twoje, (tu padło imię). Zaczął się uspokajać. Gdy przyjechała policja w pierwszej chwili zaczął krzykiem próbować coś zyskać. Szybko jednak jeden z chłopaków (bo dość młodo wyglądali) dał mu do zrozumienia, że nie będzie się z nim bawił. Nie są kolegami. Drugi próbując go uspokoić zwracał się do niego tylko "Panie ...., spokojnie proszę." "Panie ...." Po chwili stwierdził, że z tym drugim może gadać. "Z panem mogę gadać. Ale nie z tą gnidą." Skierował do tego pierwszego.
Kuriozum, no ale w alkomat dmuchać musiała mama, nie on. Fakt po nim widać było z daleka, że jest pijany. Mama się zestresowała i nawet nie wiedziała jak dmuchnąć w ten alkomat. Po chwili się udało i wynik był zerowy - co było rzeczą oczywistą.
Po chwili stwierdzili "Pan pojedzie z nami". Ku zaskoczeniu reakcja była taka: "Dobrze." Ubrał się i sam wyszedł. Nim jednak to, to zdążył powiedzieć do mamy: "Widzisz co narobiłaś. Ty za to i tak zapłacisz." Znając życie bez mandatu się nie obejdzie. A mandat zapłacić trzeba będzie.
Patrząc na to, że on ma rentę, którą de facto oddaje mamie, wydawało by się, że jednak to on zapłaci. Ale w rzeczywistości to będzie wyglądało tak, że to mama będzie miała o ileś tam złotych mniej na to by opłacić rachunki, kupić żywność, itp. z czego on normalnie korzysta.
I tu pojawia się pytanie, czy warto było dzwonić tylko po to by go wywieźli do miasta oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów, gdzie sobie przez noc wytrzeźwieje i jakimś sposobem wróci do domu z mandatem?
Na to pytanie odpowiedź moja jest jedna: Nie warto było dzwonić. Te interwencje sprawiają tylko, że sami siebie pozbawiamy kasy, której bez tego jest mało.
Jaki jest sposób inny, skuteczny? Nie znam.
I tak wyszło, że sobie nerwy zepsułem, teraz dużo pytań, co będzie jutro, pojutrze, itp. Taka niepewność i obawa przed jego czynami nie dają mi spokoju.
Musiałem o tym napisać, bo nie mogę zasnąć, a jutro raniutko do pracy:(
wtorek, 26 sierpnia 2014
Moje gniazdko na przyszłość. Gdzie wolność mnie przywita?
Ostatnimi czasy dużo się działo w moim życiu.
![]() |
| Źródło |
Pierwsza rzecz to długi urlop bowiem aż cały miesiąc w tym czasie odwiedziłem ponownie zachodnią Europę i tam też spędziłem bardzo miło czas. Korzystając z okazji zajrzałem w kilka miejsc m.in. do Kolonii i Amsterdamu. Było pięknie tyle mogę powiedzieć :) Zarówno jedno jak i drugie miasto zrobiło na mnie duże wrażenie. Sam nie wiem które bardziej, choć z drugiej strony to wiem - Kolonia. Jest przepiękna, uroczy klimat.
![]() |
| Źródło |
Wracając z urlopu wracałem z nastawieniem, że koniec wolnego, koniec odpoczynku i znowu ostre harowanie od świtu do nocy. I w cale się nie myliłem. Pracy jest bardzo dużo. Lecz nie samą pracą człowiek żyje. Stąd mimo tego wyrwałem się na spotkanie ze znajomymi, alkoholu nam nie brakowało, imprezka długa, bo aż po sam świt :)
Dlaczego o niej piszę, ano dlatego, że właśnie tu dość otwarcie broniłem osób homoseksualnych wykorzystując swoje dość lewicowe poglądy. Choć momentami jednak nie byłem tak bardzo lewicowy i może bliżej było mi prawicy hehe.
Jak by to było, gdyby problemów nie było? No pewnie nudno. Stąd też spotkało mnie kilka niespodziewanych wydatków jednym z nich jest samochód, który to się posypał nikomu nic o tym nie mówiąc, dopiero gdy go "lekarz" zbadał, stwierdził, że już nie będzie nikomu potrzebny i spisał na straty, na powolną śmierć. Teraz bez auta jestem i powiem wam, że jest potrzebne. Auto używam 4 do 5 razy w miesiącu, w roku akademickim jest to częściej co weekend gdzieś musi pojechać, ale co to jest 100 km w ciągu 3 dni? Całe nic. Ktoś by powiedział nie potrzeba ci autka. No i jednak się myli, niestety w naszym kraju komunikacja kuleje, o ile jeszcze międzymiastowa ujdzie, jakoś tam pal cię licho, to już z miasta do wsi się dostać, to masz głównie dwie opcje "z buta" i "rowerem"- o ile taki posiadasz, masz gdzie w tym mieście przetrzymać. Stąd potrzebne jest mi auto bym mógł jeździć do domu.
No i gorszy problem to taki, że teraz czynsz mieszkania skoczył ze 435 zł na ok. 620zł i jest beznadziejnie, bo nie ma nic ciekawego co bym mógł wynająć. Mieszkanie jest 2 pokojowe, w jednym mieszkały dwie osoby, w drugim pokoju ja. Jedna osoba się wyprowadza i zostajemy we dwoje więc jest nieciekawie. Teraz całość trzeba rozbić na 2 osoby.
![]() |
| Źródło: Opracowanie własne |
W między czasie, w tym zawirowaniu, gdzieś o mojej orientacji dowiedziały się moje siostry. Nawet nie mam co wam napisać bo reakcja była mniej więcej taka: ok, i co z tego. - kropka sugeruje koniec tematu. Także chyba nie tak źle. Nie odniosłem wrażenia by to jakoś pogorszyło nasze relacje. Ale jak mówię tylko nie odniosłem takiego wrażenia. Relacje nasze się popsuły innym wydarzeniem, ale to już nie ma sensu go opisywać.
Zaciskam zęby i idę do przodu z głową podniesioną do góry.
Tak mi będzie lepiej, a przecież jestem silny to dam radę.
Pozdrawiam Was gorąco :)
wtorek, 12 sierpnia 2014
Wylew złości i przejaw nienawiści - Homofobiczna Polska pogrążona w swoim jadzie
Dzień w dzień widzę ten jad, który płynie strumieniami.
Moja droga koleżanka powie pewnie, że przesadzam, że są ludzie, którzy tak jak Ona walczą, w każdy możliwy sposób o nasze prawa, o naszą godność. Owszem są. Tylko w dyskusji kipi jad, a odezw jest niewielki.
Jak już chyba wszyscy wiemy ostatnio na topie jest temat Rafalali, która to pobiła faceta na ulicy, bo ją obraził. W studio telewizyjnym wodą oblała byłego posła (wstyd nazywać tego człowieka posłem) za to, że ją wyzwał i publicznie obraził.
Ostatnie wydarzenie związane z podpaleniem tęczy.
W pewnej gazecie dziś pojawiła się na okładce flaga polski w połączeniu z flagą LGBT i godłem przedstawiającym orła białego na tle flagi LGBT.
Pod każdym z tych tematów czytam te komentarze nienawiści. Ostatnio zacząłem to wszystko komentować, odpierać atak na ludzi LGBT. Ktoś spyta, dlaczego? Dlatego, że nie mogę słuchać tych bredni i tej nienawiści. Skąd ona się wzięła? Co taki ja im zrobiłem, że mnie nienawidzą tylko za status geja w profilu?
Gdy ubiorę gajer i przedstawię się jako właściciel pewnej korporacji, jako szef jakiej firmy i zacznę robić interesy z tymi ludźmi, będziemy wspólnie robili interesy wszystko będzie grało. Zadowolenie będzie rosło i nawet zaufanie. Wielu powie, w porządku z niego chłop. Będę pomagał, będę uczciwym i partnerem w interesie. Będę dobrym człowiekiem. Każdy to lubi. Wszystko się zmieni gdy z mojej koszuli w rękawie będzie wystawała gumowa opaska w kolorach LGBT. Wówczas z przyjaznego spojrzenia, ujrzę krzywą twarz i człowieka robiącego krok w tył. Gdy ten sam człowiek przestaje żyć w cieniu - nieważne jakim jest człowiekiem, jak z nim przebiega współpraca, dla wielu to koniec. Uciekają.
- Ale żeby tylko uciekli i się wycofali z tego interesu.
- Niestety częściej bywa tak, że znając swojego kontrahenta/partnera/współpracownika, nim się wycofają robią mu antyreklamę, a nawet poniżają, grożą, dewastują mienie.
Czymże w takim momencie jest człowieczeństwo, jakie znaczenie ma to kim jestem w społeczeństwie, jakie mam osiągnięcia, co robię?
Cholernie wkurza mnie to, że ludzie, którzy reprezentują nas Polaków w rządzie, nie dostrzegają tego, że mu jesteśmy dyskryminowani, nietolerowani, poniżani, odczłowieczani i traktuje się nas jak zło.
Chciałbym zadać pytanie Wszystkim tym osobą, które tak krzyczą, że powinni nas zagazować, spalić, zabić, i Bóg jeden wie co jeszcze: Jakbyś się czuł gdyby ktoś powiedział Ci, że Ciebie to powinno się zagazować/spalić, albo zabić, bo ty facet kochasz kobietę, a ty kobieto bo kochasz faceta?
W dziejach ludzkości doszliśmy do pewnego momentu, media, cała technologia przyzwyczaiła nas do krwi, zabijania, nienawiści drugiego człowieka. Przez setki godzin w telewizji przelewa się krew, ktoś traci życie, ktoś ginie, ktoś został spalony, poniżony, doprowadziło to do tego, że jest to już normalne, nikogo nie obraża, nikogo nie dziwi. Wychowani od małego w takich warunkach, sami przejawiamy takie zachowanie. A co tam zabić jednego człowieka, przecież jest nas tylu.
Życie ludzkie traci wartość najwyższą w oczach, nie zwierząt, nie roślin, nie zjawisk natury, lecz właśnie ludzi.
To my ludzie jesteśmy winni tej całej nienawiści, braku tolerancji względem drugiego człowieka.
Na koniec podsumuję to cytatem Zofii Nałkowskiej, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci: "To ludzie ludziom zgotowali taki los." Pamiętaj, że odpowiedzialność za żywienie nienawiści, nietolerancję i odczłowieczanie ludzi ponosi każdy z nas, kto właśnie takie zachowania przejawia.
Moja droga koleżanka powie pewnie, że przesadzam, że są ludzie, którzy tak jak Ona walczą, w każdy możliwy sposób o nasze prawa, o naszą godność. Owszem są. Tylko w dyskusji kipi jad, a odezw jest niewielki.
Jak już chyba wszyscy wiemy ostatnio na topie jest temat Rafalali, która to pobiła faceta na ulicy, bo ją obraził. W studio telewizyjnym wodą oblała byłego posła (wstyd nazywać tego człowieka posłem) za to, że ją wyzwał i publicznie obraził.
Ostatnie wydarzenie związane z podpaleniem tęczy.
W pewnej gazecie dziś pojawiła się na okładce flaga polski w połączeniu z flagą LGBT i godłem przedstawiającym orła białego na tle flagi LGBT.
Pod każdym z tych tematów czytam te komentarze nienawiści. Ostatnio zacząłem to wszystko komentować, odpierać atak na ludzi LGBT. Ktoś spyta, dlaczego? Dlatego, że nie mogę słuchać tych bredni i tej nienawiści. Skąd ona się wzięła? Co taki ja im zrobiłem, że mnie nienawidzą tylko za status geja w profilu?
Gdy ubiorę gajer i przedstawię się jako właściciel pewnej korporacji, jako szef jakiej firmy i zacznę robić interesy z tymi ludźmi, będziemy wspólnie robili interesy wszystko będzie grało. Zadowolenie będzie rosło i nawet zaufanie. Wielu powie, w porządku z niego chłop. Będę pomagał, będę uczciwym i partnerem w interesie. Będę dobrym człowiekiem. Każdy to lubi. Wszystko się zmieni gdy z mojej koszuli w rękawie będzie wystawała gumowa opaska w kolorach LGBT. Wówczas z przyjaznego spojrzenia, ujrzę krzywą twarz i człowieka robiącego krok w tył. Gdy ten sam człowiek przestaje żyć w cieniu - nieważne jakim jest człowiekiem, jak z nim przebiega współpraca, dla wielu to koniec. Uciekają.
- Ale żeby tylko uciekli i się wycofali z tego interesu.
- Niestety częściej bywa tak, że znając swojego kontrahenta/partnera/współpracownika, nim się wycofają robią mu antyreklamę, a nawet poniżają, grożą, dewastują mienie.
Czymże w takim momencie jest człowieczeństwo, jakie znaczenie ma to kim jestem w społeczeństwie, jakie mam osiągnięcia, co robię?
Jestem gejem, nie noszę koszulki z napisem gej. Torebki na nadgarstku też nie. Nie maluję ust, sukienki też nie noszę. Głosem nie piszczę i nie przewracam oczu na widok każdego faceta.
Wykazuję szeroką tolerancję na to co ludzie sobą reprezentują. Osoby transseksualne są, były i będą. Nie przeszkadzają mi, tak samo jak nie przeszkadzają mi heterycy, bi, czy lesbijki.
Szczerze powiem, że to co robi Rafalala nie podoba mi się, ale tylko z jednego względu: zamiast bronić się słowem, na drodze prawnej, wymierza sprawiedliwość ręką. Oczywiście, działa to na niekorzyść nas Gejów. Teraz czytam tysiące negatywnych komentarzy, o tym jakie to złe, jakie niegodziwe, jakie obrzydliwe itp. Ale nikt mnie nie zapytał co sądzę o tym, co robią osoby hetero w łóżku - ja nie oceniam, czy to co Wy robicie nocą jest fajne, czy też nie - nie interesuje mnie to, więc nie interesujcie się mną.
Skoro Ty chłopaku możesz iść z dziewczyną i Ty dziewczyno z chłopakiem za rękę ulicą, to dlaczego ja nie mogę iść z moim chłopakiem?Taki to komentarz zamieściłem pod jednym z postów na jednym z portali społecznościowych.
Pytacie co powiedzieć dzieciom swoim? Odpowiedź jest prosta: Są to osoby homoseksualne. Oni się kochają i są razem.
Skoro Wy osoby heteroseksualne możecie się całować wszędzie w miejscach publicznych, to dlaczego my nie możemy?
Jeśli Ci to już tak bardzo nie odpowiada, zawsze możesz spojrzeć w drugą stronę.
Inną sprawą jest, że gdyby nie Rafalala, gdyby nie parady to my osoby homoseksualne, bi, trans nie mielibyśmy możliwości przebicia się w mediach. Doskonale wiecie, że media niezbyt chętnie mówią o nas.
Prawo nie daje nam żadnego prawa w tym kraju. Dyskryminuje, poniża i odczłowiecza. Chciałbyś/chciałabyś być odczłowieczony/a?
Kimże Ty jesteś, że możesz mnie oceniać i wyzywać? Kto dał Ci prawo, mówienia co mam robić i z kim?
Wykaż się zdrowym rozsądkiem i otwórz oczy. Świat nie kończy się z czubkiem Twojego nosa. Każdy może kochać. Miłość nie wyklucza, a Gej Też Człowiek.
Cholernie wkurza mnie to, że ludzie, którzy reprezentują nas Polaków w rządzie, nie dostrzegają tego, że mu jesteśmy dyskryminowani, nietolerowani, poniżani, odczłowieczani i traktuje się nas jak zło.
Chciałbym zadać pytanie Wszystkim tym osobą, które tak krzyczą, że powinni nas zagazować, spalić, zabić, i Bóg jeden wie co jeszcze: Jakbyś się czuł gdyby ktoś powiedział Ci, że Ciebie to powinno się zagazować/spalić, albo zabić, bo ty facet kochasz kobietę, a ty kobieto bo kochasz faceta?
W dziejach ludzkości doszliśmy do pewnego momentu, media, cała technologia przyzwyczaiła nas do krwi, zabijania, nienawiści drugiego człowieka. Przez setki godzin w telewizji przelewa się krew, ktoś traci życie, ktoś ginie, ktoś został spalony, poniżony, doprowadziło to do tego, że jest to już normalne, nikogo nie obraża, nikogo nie dziwi. Wychowani od małego w takich warunkach, sami przejawiamy takie zachowanie. A co tam zabić jednego człowieka, przecież jest nas tylu.
Życie ludzkie traci wartość najwyższą w oczach, nie zwierząt, nie roślin, nie zjawisk natury, lecz właśnie ludzi.
To my ludzie jesteśmy winni tej całej nienawiści, braku tolerancji względem drugiego człowieka.
Na koniec podsumuję to cytatem Zofii Nałkowskiej, który na zawsze pozostanie w mojej pamięci: "To ludzie ludziom zgotowali taki los." Pamiętaj, że odpowiedzialność za żywienie nienawiści, nietolerancję i odczłowieczanie ludzi ponosi każdy z nas, kto właśnie takie zachowania przejawia.
wtorek, 5 sierpnia 2014
Trudny powrót
Wróciłem po wakacjach pełen energii i wiary. Dużo zwiedziłem i dużo doświadczyłem. Jak można się domyśleć towarzyszyło temu poznawanie wielu ludzi, wspaniałych ludzi, innych kultur i narodowości.
Cieszyłem się na powrót, choć wyjeżdżałem trochę smutny, że się rozstaję z nowymi znajomymi. Miało być tak bardzo miło i przyjemnie. Zregenerowany itp., co z tego...
Poznałem pewien czas chłopaka, spotkamy się, rzadko, bo dzieli nas cała Polska, ale... chłopak przyjechał do mnie wyszedłem po niego i tak jakoś się złożyło, że padał deszcz. Idąc na przystanek autobusowy szliśmy razem pod jednym parasolem. Zwyczajnie jak ludzie - wtedy starszy około 50
facet zaczął nas zaczepiać:
- "Ej"
- "ej synek"
- "synek"
gdy nie reagowaliśmy poszedł kilka kroków dalej i zaczął krzyczeć:
- "pedofile"
- "pedały"
- "pedzie"
- "będziesz go je*** w du***"
- "jeb***ś?"
- "ej synek, dobrze ci"
- "je*** go"
i masa innych. Zaczepiał ludzi i wołał "pedzie/ pedofile/ zobaczcie" "widzisz pedofile" "nie podchodzicie pedofile".
Wyglądało tak, że grupka dzieciaków szła na przystanek, gdy ten zaczął wołać "nie podchodźcie, pedofile" te dzieciaki w ogóle nie weszły na przystanek, spoglądając na całą sytuację, poszli dalej.
Czułem się jak błoto. Strasznie mnie to zabolało. BO nie zrobiliśmy nic co by wskazywało na to, że jesteśmy gejami. Staliśmy przy przystanku, ponieważ śmierdziało od niego alkoholem.
Ubrani byliśmy chyba normalnie: Ja miałem niebieskie (chabrowe) spodnie, białą koszulkę i buty adidasy. Chłopak miał czarne spodnie i szarą koszulkę.
Ten koszmar trwał dłuższą chwilę. Serce mnie bolało. Już się zbierałem coś powiedzieć, ale hamowałem kilkakrotnie.
W pewnym momencie nie wytrzymałem i powiedziałem "zamknij mordę nie jestem twoim synkiem".
Choć chciałem coś powiedzieć, odciąć się to nie umiałem, byłem zbyt zdenerwowany, a w takich sytuacjach nie umiem powiedzieć nic spontanicznie i z głową.
Okropieństwo - wstyd mi ludzi, którzy byli świadkami tego w sumie to te dzieciaki i jedna kobieta, która przyszła pod koniec na przystanek. Na szczęście autobus przyjechał o czasie i mogliśmy odjechać.
Jeśli ktoś zapyta dlaczego nie wezwałem służb odpowiednich (policji) to już mówię dlaczego: W Replice możecie przeczytać historię chłopaka, którego kobieta wyzywa, dokucza itp. Polska Policja nie zrobi nic, dokopie. Polskie prawo nie chroni ludzi, gdy Ci są wyzywani od pedofilów. Prędzej by mnie wyśmiano i tyle.
Chłopak miał już do czynienia z Policją: potraktowali go jak największych zbirów, przeszukali rzeczy, drwili, obrazili i po rewizji odeszli.
Nie stać mnie by wnieść sprawę do sądu i walczyć o swoją godność:( Przy czym nie chciałem robić z tego jakieś widowiska. Choć to był dobry moment ku temu.
Nie zniósłbym gdyby jeszcze oni mnie poniżyli tak jak ten pijany starzec - no dla mnie to stary, bezmyślny alkoholik.
Cieszyłem się na powrót, choć wyjeżdżałem trochę smutny, że się rozstaję z nowymi znajomymi. Miało być tak bardzo miło i przyjemnie. Zregenerowany itp., co z tego...
Poznałem pewien czas chłopaka, spotkamy się, rzadko, bo dzieli nas cała Polska, ale... chłopak przyjechał do mnie wyszedłem po niego i tak jakoś się złożyło, że padał deszcz. Idąc na przystanek autobusowy szliśmy razem pod jednym parasolem. Zwyczajnie jak ludzie - wtedy starszy około 50
![]() |
| Źródło: www.kampaniespoleczne.pl |
- "Ej"
- "ej synek"
- "synek"
gdy nie reagowaliśmy poszedł kilka kroków dalej i zaczął krzyczeć:
- "pedofile"
- "pedały"
- "pedzie"
- "będziesz go je*** w du***"
- "jeb***ś?"
- "ej synek, dobrze ci"
- "je*** go"
i masa innych. Zaczepiał ludzi i wołał "pedzie/ pedofile/ zobaczcie" "widzisz pedofile" "nie podchodzicie pedofile".
Wyglądało tak, że grupka dzieciaków szła na przystanek, gdy ten zaczął wołać "nie podchodźcie, pedofile" te dzieciaki w ogóle nie weszły na przystanek, spoglądając na całą sytuację, poszli dalej.
Czułem się jak błoto. Strasznie mnie to zabolało. BO nie zrobiliśmy nic co by wskazywało na to, że jesteśmy gejami. Staliśmy przy przystanku, ponieważ śmierdziało od niego alkoholem.
Ubrani byliśmy chyba normalnie: Ja miałem niebieskie (chabrowe) spodnie, białą koszulkę i buty adidasy. Chłopak miał czarne spodnie i szarą koszulkę.
Ten koszmar trwał dłuższą chwilę. Serce mnie bolało. Już się zbierałem coś powiedzieć, ale hamowałem kilkakrotnie.
W pewnym momencie nie wytrzymałem i powiedziałem "zamknij mordę nie jestem twoim synkiem".
Choć chciałem coś powiedzieć, odciąć się to nie umiałem, byłem zbyt zdenerwowany, a w takich sytuacjach nie umiem powiedzieć nic spontanicznie i z głową.
Okropieństwo - wstyd mi ludzi, którzy byli świadkami tego w sumie to te dzieciaki i jedna kobieta, która przyszła pod koniec na przystanek. Na szczęście autobus przyjechał o czasie i mogliśmy odjechać.
Jeśli ktoś zapyta dlaczego nie wezwałem służb odpowiednich (policji) to już mówię dlaczego: W Replice możecie przeczytać historię chłopaka, którego kobieta wyzywa, dokucza itp. Polska Policja nie zrobi nic, dokopie. Polskie prawo nie chroni ludzi, gdy Ci są wyzywani od pedofilów. Prędzej by mnie wyśmiano i tyle.
Chłopak miał już do czynienia z Policją: potraktowali go jak największych zbirów, przeszukali rzeczy, drwili, obrazili i po rewizji odeszli.
Nie stać mnie by wnieść sprawę do sądu i walczyć o swoją godność:( Przy czym nie chciałem robić z tego jakieś widowiska. Choć to był dobry moment ku temu.
Nie zniósłbym gdyby jeszcze oni mnie poniżyli tak jak ten pijany starzec - no dla mnie to stary, bezmyślny alkoholik.
Polsko ile jeszcze będziesz patrzyć na krzywdę Twoich dzieci?
Kiedy będę mógł czuć się bezpiecznie?
Czy w ogóle będę?
:(
Subskrybuj:
Posty (Atom)





